SMS Tracing
rok 2012
Panorama
2012-07-16 16:14
Ahoj!
Panorama wraz ze swoją dzielną załogą przybiła do mariny Navishamnen (59o20'N 018o04'E) w Sztokholmie w piątek o 16:45. Całą sobotę przeznaczyliśmy na zwiedzanie Sztokholmu jak i drobne prace konserwacyjne na łodzi. W południe obserwowaliśmy ceremonię zmiany warty gwardii królewskiej na placu przed pałacem na starówce miasta. Orkiestra kadetów szwedzkiej marynarki wojennej uraczyła nas, prócz wojskowego marszu, utworami takimi jak Marsz Imperialny znany z serii Gwiezdnych Wojen czy muzyką z piosenek Abby. Zwiedzanie centrum zwieńczyła wizta w muzeum Vasamuseet, którego głównym obiektem jest praktycznie kompletny wrak największego siedemnastowiecznego okrętu wojennego szwedzkiej armii, który zatonął już kilkaset metrów po wypłynięciu w swój pierwszy rejs, jeszcze w porcie Sztokholmu. Świetnie zachowany statek wydobyto z głębokości około 30 metrów dopiero w roku 1961 - trzymasztowy drewniany kolos robi ogromne wrażenie [picture].
W niedzielę o 10:30 wyruszyliśmy w stronę ujścia ze szkierów Sztokholmu by zatrzymać się w porcie Sandhamn na wyspie Sandon (59o17'N 018o55'E). Przezornie zadzwoniliśmy do mariny jeszcze przed wypłynięciem i zarezerwowaliśmy miejsce przy kei dla Panoramy. Jak okazało się na miejscu o 18, był to dobry pomysł - marina wypełniona była po brzegi, już godzinę później do burty Panoramy zacumowały, z braku miejsca przy kejach, dwie inne łodzie. Sandhamn poza sezonem posiada około 100 mieszkańców, jednak w sezonie turyści znacząco ją zwiększają. Port ten w lipcu jest bazą do corocznych regat wokół Gotlandii, jednak wygląda na to, że udało nam się uniknąć największej nawałnicy jachtów.
Poniedziałkowy poranek, po dżdżystej nocy, powitał nas pięknym słońcem, całkiem wysoką temperaturą (termometr wewnątrz wskazuje temperaturę 24oC) oraz umiarkowanym wiatrem. Z przyjemnością skorzystalismy z sauny, zajęliśmy się drobnymi sprawami na jachcie, uzupełnilismy zapasy, i po obiedzie, za około godzinę (czyli w okolicach 16:30), planujemy oddać cumy. Początkowo mielismy zamiar zatrzymać się jeszcze w Kalmarze na Olandii, jednak prognozy pogody zweryfikowały nasze plany. Pokornie dostosujemy się więc do woli Neptuna, i korzystając z wiatrów jakie nam ześle, postaramy się dotrzeć w czwartek wieczór do polskiego wybrzeża w okolicach Władysławowa. Jeśli prognozy się sprawdzą, czeka nas żeglowanie ostro na wiatr w kierunku południowym, by zyskać wysokość potrzebną do celnego trafienia na Hel bez konieczności halsowania się pod wiatr.
Załoga
Panorama
2012-07-12 1640 CEST
Ahoj!
Panorama zacumowała przy kei w Nyneshamn, załoga cieszy się zasłużonym odpoczynkiem w promieniach pięknego szwedzkiego słońca. Poprzedniego dnia około 9 wypłynęliśmy z Visby na Gotlandii, wiatr jednak nie dopisywał, więc przez kilkadziesiąt mil posiłkowaliśmy się panoramicznym dieselem. Wcześniej jednak Neptun zesłał nam umiarkowanie silny (5-6, stan morza w porywach do 5), świetny do żeglowania wiatr z południowego zachodu - praktycznie jednym baksztagowym halsem doszliśmy z Gdyni do Visby. Od wyjścia z portu w niedzielę koło 18 przebyliśmy trasę na Gotlandię (log podaje 208mM) w 42 godziny. Część załogi nie uchroniła się niestety przed niezbyt przyjemnymi dolegliwościami powodowanymi przez ciągłe falowanie, na szczęście nikt nie poddał się im na tyle, by nie być zdolnym do pracy.
Prawie przez cały czas trwania rejsu towarzyszy nam wyborna pogoda - jest ciepło (na morzu niecałe 20 stopni, na lądzie kilka więcej), słonecznie (kilkoro załogantów już "zmienia skórę"), deszcz pada okazyjnie i w małych ilościach, a w nocy, mimo że słońce zachodzi na około 6 godzin, pozostaje cały czas widno - północna strona horyzontu rozświetlona jest łuną światła, zaś księżyc rozświetla pozostałą część nieba. Na otwartej wodzie nocnej wachcie udało się zaobserwować wschodzące około godziny 3 nad ranem Wenus oraz, najprawdopodobniej, Merkurego (lub Marsa) - widok piękny i nierzadko trudny do zobaczenia w bliższym otoczeniu cywilizacji.
Jutro po świcie wyruszamy w głąb szkierów Sztokholmu, by dotrzeć do mariny przed wieczorną porą, kiedy to spływa doń najwięcej statków, i znaleźć miejsce dla nie-takiej-wcale-małej Panoramy. Łajba sprawuje się bez problemów, naprawy dotyczą właściwie kosmetyki - wymiana żarówki przy kompasie czy zamknięcie jednej z szafek - rutynowe sprawy.
Humory w załodze dopisują, wachty kambuzowe mimo naprawdę różnych (od flauty po dwu i półmetrowe fale) warunków trzymają porządny poziom, a kapitan Olgierd zaczyna przejmować nasz młodzieżowy słownik (średnia wieku załogantów, nie licząc kapitana, jest bardzo studencka)!
Załoga